Dokarmiajmy dzikie ptaki

Zima, mróz, z nieba obficie spada biały puch. Szczygły, wróble, dzwońce, sierpówki i sikory z nadzieją gromadzą się wokół karmników. Trudne warunki oraz przejmujący ziąb dodatkowo zaostrzają ich apetyt. Mijają godziny. Wtem otwierają się drzwi pobliskiego domu. Wychodzi stamtąd samotny mężczyzna, który spokojnym krokiem kieruje się ścieżką w stronę centrum miasta. Po drodze mija pusty karmnik, wokół którego zgromadziły się ptaki, oczekujące na gest dobrej woli. Rzuca w jego kierunku przelotne spojrzenie, po czym odwraca głowę z powrotem i pogrążony w myślach rusza dalej.

Zmieńmy krajobraz. Błękitny bezkres nieba, ogromna przestrzeń, wiatr w piórach. Wszechobecna wolność i swoboda. Oto dziki ptak sunie płynnym lotem między obłokami. Co go czeka podczas tej długiej podróży zwanej życiem?

Odpowiedź jest zadziwiająco prosta. Karma. Może być ona rozumiana zarówno jako przyczyna, jak i skutek. Początkiem wszystkiego jest czyn – pozytywny lub negatywny – który, niczym kostka domina, pociąga za sobą całą falę wydarzeń. Znak wysłany w kosmos, po przebyciu pewnej drogi, powraca w najmniej oczekiwanym momencie i uderza ze zdwojoną siłą. W zależności od pierwotnych intencji wysyłającego, echo jego działania przyniesie mu wielkie szczęście lub sromotną klęskę. Z tego wynika, że karma może być nie tyle przyczyną lub skutkiem, lecz jednym i drugim równocześnie, ponieważ pierwsze z nich determinuje ostateczny efekt podjętego działania.

Prawo karmy głosi, że każdy jest kowalem swego losu oraz ponosi odpowiedzialność za dokonane czyny. Ale czy w jakikolwiek sposób dotyczy to niezależnego człowieka, wolnego ducha, który żyje sam dla siebie i nie zważa na przyziemne sprawy? Tak, dotyczy jak najbardziej. Istnieją dwie podstawowe drogi wyboru – zrobić coś lub nie zrobić nic. Wybór drugiej opcji staje się więc równorzędnie istotnym działaniem. Bierność jest bowiem również pewnego rodzaju akcją, która niesie za sobą konsekwencje. Każdy niepozorny gest czy słowo mogą się okazać nieocenione, podobnie jak ich brak może przynieść tragiczne skutki.

Mężczyzna lekko chwiejnym krokiem wraca utartą ścieżką do domu. Podobnie jak w pierwszą stronę mija zaniedbany, pusty karmnik, znajdujący się na drzewie przy jego domu. W pewnym momencie nagle potyka się i upada. Boleśnie tłucze kolano. Rozgląda się na boki, lecz w pobliżu nie ma nikogo, kto pospieszyłby mu na pomoc. Grymas bólu wykrzywia mu twarz, gdy mozolnie próbuje podnieść się o własnych siłach. Po chwili dopina swego i powoli wstaje. Klnie pod nosem i wyraźnie kuśtykając, rusza dalej. Obok mijanego karmnika siedzi zmarznięta sikorka, smutnym wzrokiem podążająca wzrokiem za mężczyzną. Pada śnieg, nadchodzi zmrok. Zapalają się latarnie, ulice pustoszeją, mróz doskwiera coraz bardziej. Kto nakarmi sikorkę? Wystarczy taki mały gest. Dostępna na www.firmatukan.pl karma dla ptaków pozwoli tej sikorce i wielu innym przetrwać zimę. Trzeba tylko chcieć pomóc..

One Response to Dokarmiajmy dzikie ptaki

  1. wszystko o kotach napisał(a):

    Fajna historyjka i to z morałem na końcu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *